Nie
minęło wiele dni, a za chwilę miałam stanąć na Placu Sprawiedliwości jako
trybut. Zdziwił mnie fakt, że Strażnicy Pokoju, którzy byli pod dowództwem przez prezydenta Alexa traktowali mnie łagodnie. Od momentu gdy tu
trafiłam nie byłam ani razu torturowana, ani razu uderzona czy to w twarz czy
to w policzek. Zawsze dostawałam jeść i pić o tej samej godzinie. Sądzę, że to
na pewno nie jest z uprzejmości lecz …..No nie wiem. Próba zabicia mnie?
Właśnie
wychodzimy z mojego tymczasowego „pokoju”. Jestem ubrana w żółty kombinezon, a
swoje grube i długie, czarne włosy mam zapięte w kok. Gdy chodzę po podłodze kafelki
lśnią niczym diament. Nigdy nie widziałam czegoś tak pięknego. W dwunastym
dystrykcie podłogi raczej robiono z
gliny lub z przybijanych do gruntu desek.
-Panno
Everdeen.-Przemawia do mnie nieznana mi kobieta o rudych włosach sięgających do ramion i
wskazuje mi czarny fotel.-Proszę usiąść.-Kontynuuje. Kładę się na długim, fotelu, który jest
podobny jak kozetka w szpitalu. Kobieta
zdejmuje mi spinkę do włosów i przeczesuje mi je.
-Mam
na imię Lajla.-Mówi.-Od dziś będę twoją mentorką aż do końca igrzysk.
-A
Effie?-Przypominam nagle sobie o niej.
Dokładnie i wyraźnie przypomina mi się jej różowa peruka. Jej
jaskraworóżowy makijaż i ten słodki głosik dziecka.
-Co
Effie?-Pyta moja mentorka.
-Czy
to nie ona będzie wybierać trybutów w moim dystrykcie?-Pytam, a ona przewraca
oczami.
-
Zapomnij o niej.-Mówi- I skup się na najbliższych dniach. Musisz wygrać tak jak
wtedy, z nim.
Z nim?
Czy ona ma na myśli Peetę. I czemu mam
wrażenie, że może byś po mojej stronie? A może to sekret planów Alexa aby
wydobyć wszelkie informacje. Bardzo ciekawa sugestia….. Mentorka kończy moją
fryzurę. Mo Włosy zostawia rozpuszczone i zabiera się powoli za makijaż. Jest
on bardzo mocny. Nawet ja nie wiem ile mi nałożyła tych warstw. Potem zaczyna
robić porządek z moimi paznokciami i….Gotowe.
Myślałam, że to koniec na dziś ale nie wiedziałam, że ma jeszcze jedną
niespodziankę. Podchodzi do brązowej skrzyni i wyciąga białą suknię. Przypomina
mi projekt Cinny w trakcie Ćwierczwiecza Poskromienia. Ale brakuje jej kilka
dodatków. Suknia jest cała biała bez żadnych elementów. Mentorka każe mi ją
założyć.
………………………………………………………………….
Na
zewnątrz jest upalnie i gorąco tak, że się cała pocę. Właśnie podchodzę do
Placu Sprawiedliwości w Kapitolu gdzie czeka na nas poduszkowiec. Szczerze
mówiąc te maszyny są o wiele większe niż te z Trzynastego Dystryktu i zawsze
mnie przerażały. Wchodzę na klapę poduszkowca, a dwóch ochroniarzy chwyta mnie
za ramiona i zawiązuje je mocnym sznurem. Następnie prowadzą mnie do głównego
korytarza gdzie czeka on. Prezydent Alex podchodzi do mnie i zaczyna patrzyć
się mi w oczy.
-No i
co tu z tobą zrobić?-Pyta się.
-Może
mnie zabij?-Mówię, a na te słowa prezydent prostuje się. Jego twarz przeszywa
mnie o dreszcze. Jest chłodna i obłudna. Cały czas czuję jakbym miała przed
sobą stojącego prezydenta Snowa.
-Jeszcze
nie teraz.-Odpowiada.-Wy!-Zwraca się do swoich ochroniarzy.-Zaprowadźcie ją do
jej komory!
Czuję
jak ochroniarze szarpią się ze mną. Próbuje się uwolnić ale nic to nie daje.
Jeden z ochroniarzy wręcz wpycha mnie do komory i zamyka kraty.
Miluśki. No cóż, nie każdy jest po twojej
stronie, a już na pewno nie Strażnicy Pokoju. W pomieszczeniu panuje chłód. Wszystkie ściany
są białe, więc pewnie dlatego pokój wydaje mi się taki jasny. Po prawej stronie
leży barak, a na niej poszarpany, siwy
koc. Obok niego mała, biała umywalka z kranem, a naprzeciwko toaleta. Czułam
się tak jakbym była w prawdziwym więzieniu. Chociaż z drugiej strony mogłam
trafić gdzieś gdzie warunki były by jeszcze gorsze od tych. W prawym rogu
ściany zauważyłam kamerę. Była ona tak biała, że aż lśniła.
-Nie
to nie możliwe.-Powiedziałam sama do siebie i położyłam się na baraku. Był tak
twardy jak drewno. Powoli zamykałam oczy.
Śni mi się, że wiruję w obłokach lecz zamiast nich widzę białe,
kłębiaste chmury. Nagle zauważam na nich trzy postacie. Jedna blondwłosa dziewczynka uśmiecha się. Ma na
sobie białą sukienkę, a na niej lśnią skrzydła.
-Katniss.-Staje
na de mną.-Grozi ci niebezpieczeństwo.- Mówi, a ja nie wieżę w to co powiedziała.
-Katniss
– Słyszę kolejny głos i staję jakbym była sparaliżowana. Jak to możliwe, żeby to
był on. Peeta stoi obok Prim jakby był
cały i zdrowy.- Musisz uciekać. Nie możesz wziąć udziału w Igrzyskach.
Patrzę
na niego. Chciałabym znów dotknąć jego ust. Chciałabym znów wtulić się w jego
ramiona.
-Katniss.-Znów
słyszę.-Uciekaj-Mówi Prim
……………………………………………
Wybudzam
się gwałtownie. Co to miało
być?-Myślę. Miałam przed chwilą
wrażenie jakby moja siostra i Peeta pojawili się tak nagle. Podeszłam do
umywalki i przemyłam twarz. Następnie otworzyłam białą jak śnieg szafę i
wyjęłam z niej bardzo jasny kombinezon z nadrukiem KAPITOL. Włożyłam go na
siebie i nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Chciałam już otworzyć ale
zauważyłam, że intruz nie chciał czekać.
-Panno
Everdeen, już czas.- Powiedział.....................................................
Hejka! I jak wam się podoba nowy szablon? Bo mi bardzo :) Niedługo zakończymy pierwszy tom tej opowieści i zaczniemy drugi, ale spokojnie. Do tego jeszcze czas. Nie mówię też, że porzucam bloga! O nie! Taka to ja nie jestem i nie zemną te numery. Do zobaczenia!






