środa, 10 sierpnia 2016

9.W sidłach wroga.


Nic nie pamiętałam co się działo po tym jak zostałam otumaniona. Moje powieki powoli się otwierały. W otoczeniu, w którym się znajdowałam był tylko mrok, ciemność. Moje oczy powoli się przyzwyczajały  do ciemności.  Co się stało?-Pomyślałam.  Nagle poczułam impulsywny ból  w prawym rogu głowy. Bolało potwornie, tak jakbym dostała  mocno cegłą.  Wymasowałam sobie okolicę gdzie poczułam ból ale  nie do końca przyniosło mi to ukojenie.

-Witam, panno Everdeen.

Nic nie zobaczyłam w mroku. Myślałam, że jakoś uda mi się dostrzec jego cień. Na próżno. Udało mi się tylko rozpoznać jego głos.

-Czego chcesz ?! Wypuść mnie !-Zaczęłam się wydzierać ale dostałam ostrzeżenie gdyż nagle poczułam ból w prawej kostce . Zostałam powalona na podłogę, a na skalnym suficie zaczęły się zapalać niebieskie światła.  Myślałam, że oślepnę.

-To chyba oczywiste.-Odrzekł znowu głos.-Chcę tylko jednego. Zemsty

Zemsty? Czyżby chodziło mu o przegraną jego ojca? Po moim trupie!

-Jakiej zemsty?-Spytałam specjalnie aby dać znać, że jestem nieświadoma tego co on do mnie mówi. Tak na marginesie prezydent Alex nie był już wilkiem, którego spotkałam w tunelach lecz dokładną kopią Snowa. Siedział właśnie na czarnym taborecie.  Pomieszczenie, w którym się znajdowałam było zimne i puste. Dookoła były tylko białe ściany, a za mną  prycza, na której siedziałam.

-Droga Katniss. Mogę tak do ciebie mówić?-Spytał, a ja nic nie odpowiedziałam. –Cóż wezmę te milczenie za twoją zgodę. –Powiedział i kontynuował swoją  historię, której w sumie słuchałam tylko jednym uchem. –Tak, więc chodzi o zemstę nad tobą.  Co proszę?

Długo się zastanawiałam nad słowami Alex’a. Czyżby chciał abym znów weszła na areną i walczyła o życie jak kiedyś z Peetą? Mam nadzieję, że ta myśl mu nie chodzi po głowie. Choć mogę mieć marne nadzieje……

-Postanowiłem ,że znów  przywrócę dawne igrzyska, a ty będziesz jednym z trybutów. –Moje myśli kłębiły się. Czyżby to możliwe? Znów na arenie?

-Nie!-Krzyczę. Nie pozwolę mu na to.

-Nie proszę o twoją decyzję. To zostało już podjęte. Za tydzień w centrum Kapitolu oraz  we wszystkich dystryktach na Placu Sprawiedliwości zostaną wybrani trybuci. Jeśli chodzi o dystrykt dwunasty to już mamy ochotnika. Jesteś nim ty. O drugą połówkę się nie przejmuj.

-Kłamiesz! To tylko sposób aby sprowadzić na mnie śmierć!- Wykrzykuję te słowa prawie w jego twarz.

-To nie są kłamstwa.-Mówi i powoli odchodzi jak duch, który pojawił się znikąd.-Dobrej nocy, panno Everdeen.-Powiedział, a potem znikną. Nie możliwe, to po prostu nie możliwe. Nie pozwolę aby ten dziad wzniecił igrzyska.!

………………………………………………………..

 

 

-Wszystko ma być dopięte na ostatnii guzik!-Krzyczał prezydent Alex.

-A co z trybutami?-Zapytał jeden z mentorów .

-Tym się nie przejmuj.-Odpowiedział.-Damy temu radę.

-Chyba nie myślisz, że Effie Trinket będzie losować nazwiska i imiona?-Odpowiedział mentor.

-Czy ciebie naprawdę obchodzi los tych nieudaczników?-Zapytał prezydent.-Ha!

-Nie panie!-Odpowiedział i zamilkł.

-Żeby mi się to stało ostatni raz.-Powiedział Alex i odszedł od mentora.

………………………………………………………..

Byli już daleko.  Od Kapitolu dzieliły ich kilometry.  Słońce piekło im skóry niczym skwar lejący się  z letniego nieba. Od dawna nie było takiego upału.

-Czemu musi być tak gorąco?-Przekrzykiwał jeden głos za drugim.

-Nic nie mówcie.-Powiedziała Joanna. –Nigdy nie mieliśmy takiego gorącego lata.

-Tam chyba widzę jakiś wodopój.-Odrzekł Gale i miał racje. Nie daleko nich była polana, a na niej coś w kształcie wielkiego jeziora. Wszyscy  pięcioro podbiegli do wodopoju i  ugasili swoje pragnienie. Niektórzy nawet weszli do zimnej wody aby się ochłodzić.

-Zostaniemy tutaj na noc.-Powiedział Plutarch.- Zrobimy rekonesans, a jutro wędrujemy dalej do naszego poduszkowca.

Wszyscy się zgodzili i nie myśleli o zmartwieniach. Annie usiadła na trawie daleko od swej paczki.  Za pomocą lewej ręki wyjęła z lewej kieszonki sukienki medalion. Gdy otworzyła go ujrzała dwa zdjęcia, zdjęcia swoich miłości.

                                                                       …………………………………………

#Hej!  Dziękuję wam za sto wejść!! Chociaż sądzę, że jak to piszę jest ich jeszcze więcej. Dziękuję drogim czytelnikom, którzy chociaż na chwilę wejdą na bloga i czytają moje wypociny. J Nawet nie wiecie jak te wejścia mnie mobilizują do dalszego pisania. Tylko poproszę też o komentarze! Zdziwieni, że rozdział wcześniej? To przez to, że się nudzę..:D I była brzydka pogoda i chyba ona skłoniła mnie do napisania kolejnej notki.! J
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz