Nic
nie pamiętałam co się działo po tym jak zostałam otumaniona. Moje powieki
powoli się otwierały. W otoczeniu, w którym się znajdowałam był tylko mrok,
ciemność. Moje oczy powoli się przyzwyczajały do ciemności. Co się
stało?-Pomyślałam. Nagle
poczułam impulsywny ból w prawym rogu
głowy. Bolało potwornie, tak jakbym dostała mocno cegłą. Wymasowałam sobie okolicę gdzie poczułam ból
ale nie do końca przyniosło mi to
ukojenie.
-Witam, panno Everdeen.
Nic nie zobaczyłam w mroku. Myślałam, że jakoś uda
mi się dostrzec jego cień. Na próżno. Udało mi się tylko rozpoznać jego głos.
-Czego chcesz ?! Wypuść mnie !-Zaczęłam się
wydzierać ale dostałam ostrzeżenie gdyż nagle poczułam ból w prawej kostce .
Zostałam powalona na podłogę, a na skalnym suficie zaczęły się zapalać
niebieskie światła. Myślałam, że
oślepnę.
-To chyba oczywiste.-Odrzekł znowu głos.-Chcę tylko
jednego. Zemsty
Zemsty? Czyżby chodziło mu o przegraną jego ojca?
Po moim trupie!
-Jakiej zemsty?-Spytałam specjalnie aby dać znać,
że jestem nieświadoma tego co on do mnie mówi. Tak na marginesie prezydent Alex
nie był już wilkiem, którego spotkałam w tunelach lecz dokładną kopią Snowa.
Siedział właśnie na czarnym taborecie.
Pomieszczenie, w którym się znajdowałam było zimne i puste. Dookoła były
tylko białe ściany, a za mną prycza, na
której siedziałam.
-Droga Katniss. Mogę tak do ciebie mówić?-Spytał, a
ja nic nie odpowiedziałam. –Cóż wezmę te milczenie za twoją zgodę. –Powiedział
i kontynuował swoją historię, której w
sumie słuchałam tylko jednym uchem. –Tak, więc chodzi o zemstę nad tobą. –Co
proszę?
Długo się zastanawiałam nad słowami Alex’a.
Czyżby chciał abym znów weszła na areną i walczyła o życie jak kiedyś z Peetą?
Mam nadzieję, że ta myśl mu nie chodzi po głowie. Choć mogę mieć marne
nadzieje……
-Postanowiłem ,że znów przywrócę dawne igrzyska, a ty będziesz
jednym z trybutów. –Moje myśli kłębiły się. Czyżby to możliwe? Znów na arenie?
-Nie!-Krzyczę. Nie pozwolę mu na to.
-Nie proszę o twoją decyzję. To zostało już
podjęte. Za tydzień w centrum Kapitolu oraz
we wszystkich dystryktach na Placu Sprawiedliwości zostaną wybrani
trybuci. Jeśli chodzi o dystrykt dwunasty to już mamy ochotnika. Jesteś nim ty.
O drugą połówkę się nie przejmuj.
-Kłamiesz! To tylko sposób aby sprowadzić na
mnie śmierć!- Wykrzykuję te słowa prawie w jego twarz.
-To nie są kłamstwa.-Mówi i powoli odchodzi jak
duch, który pojawił się znikąd.-Dobrej nocy, panno Everdeen.-Powiedział, a
potem znikną. Nie możliwe, to po prostu nie możliwe. Nie pozwolę aby ten dziad
wzniecił igrzyska.!
………………………………………………………..
-Wszystko ma być dopięte na ostatnii
guzik!-Krzyczał prezydent Alex.
-A co z trybutami?-Zapytał jeden z mentorów .
-Tym się nie przejmuj.-Odpowiedział.-Damy temu
radę.
-Chyba nie myślisz, że Effie Trinket będzie
losować nazwiska i imiona?-Odpowiedział mentor.
-Czy ciebie naprawdę obchodzi los tych
nieudaczników?-Zapytał prezydent.-Ha!
-Nie panie!-Odpowiedział i zamilkł.
-Żeby mi się to stało ostatni raz.-Powiedział
Alex i odszedł od mentora.
………………………………………………………..
Byli już daleko.
Od Kapitolu dzieliły ich kilometry.
Słońce piekło im skóry niczym skwar lejący się z letniego nieba. Od dawna nie było takiego
upału.
-Czemu musi być tak gorąco?-Przekrzykiwał jeden
głos za drugim.
-Nic nie mówcie.-Powiedziała Joanna. –Nigdy nie
mieliśmy takiego gorącego lata.
-Tam chyba widzę jakiś wodopój.-Odrzekł Gale i miał
racje. Nie daleko nich była polana, a na niej coś w kształcie wielkiego
jeziora. Wszyscy pięcioro podbiegli do
wodopoju i ugasili swoje pragnienie.
Niektórzy nawet weszli do zimnej wody aby się ochłodzić.
-Zostaniemy tutaj na noc.-Powiedział Plutarch.-
Zrobimy rekonesans, a jutro wędrujemy dalej do naszego poduszkowca.
Wszyscy się zgodzili i nie myśleli o zmartwieniach.
Annie usiadła na trawie daleko od swej paczki.
Za pomocą lewej ręki wyjęła z lewej kieszonki sukienki medalion. Gdy
otworzyła go ujrzała dwa zdjęcia, zdjęcia swoich miłości.
…………………………………………
#Hej!
Dziękuję wam za sto wejść!! Chociaż sądzę, że jak to piszę jest ich
jeszcze więcej. Dziękuję drogim czytelnikom, którzy chociaż na chwilę wejdą na
bloga i czytają moje wypociny. J
Nawet nie wiecie jak te wejścia mnie mobilizują do dalszego pisania. Tylko
poproszę też o komentarze! Zdziwieni, że rozdział wcześniej? To przez to, że się nudzę..:D I była brzydka pogoda i chyba ona skłoniła mnie do napisania kolejnej notki.! J

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz