poniedziałek, 20 czerwca 2016

Prolog


„Nazywam się Katniss Everdeen. Dlaczego nie zginęłam?

Powinnam nie żyć.”

 

            Nazywam się Katniss Everdeen. Mam 17 lat. Pochodzę z dwunastego dystryktu, który nie istnieje. Dla wszystkich obywateli Panem jestem z jednych najcenniejszych symboli, a zwie się on Kosogłos. Przeżyłam Głodowe Igrzyska oraz Ćwierczwiecze Poskromienia. Peet’y już nie ma z nami. Odszedł ode mnie, gdy walczyliśmy ze zmiechami w podziemnych rurach Kapitolu. Oprócz niego zginęli też inni: Finnick, porucznik Jackson, Boogs, siostry Leeg, a nawet brat Polux’a. Lecz oni zginęli przez Strażników Pokoju i kokony schowane wewnątrz budynków czy też na Placu Sprawiedliwości.

            Od dziś jest zupełnie inaczej. Odkąd panuje Paylor ani razu nie odbyły się Głodowe Igrzyska. W dystrykcie dwunastym zniszczono ogrodzenia, które niegdyś towarzyszyły łąkom, a przedostać się na nie można było gdy nastanie noc, gdyż były pod wysokim napięciem. Gdy przybyłam do dwunastki łąki zniknęły, zamieniono je w cmentarze, na którym pochowano zmarłych  podczas ataków przez kapitolińskie poduszkowce. Mój dom ocalał, a ja wraz z nim. Codziennie, gdy otwieram powieki widzę to samo co przed wojną; te same łóżko, te same krzesła. Lecz coś się zmieniło. Jednak to nie mój charakter. Po powrocie z Trzynastki nie odwiedził mnie nikt, nawet Haymitch czy Gale. Nie zauważyłam ani jednej żywej duszy. Zostałam sama i sama muszę uporać się  z moim ciężkim sumieniem. 

            Moje myśli kłębią się.  W mojej głowie układa się sznurek wszystkich zmarłych. Począwszy od Rue zakończywszy na Prim. Prim. Jestem wściekła i sfrustrowana na Gale’a. To on miał pełnić funkcje opiekuna mojej rodziny, gdy ja byłam potrzebna Coin. Przez jego wynalazek Prim zginęła. Po niej pozostał tylko Jaskier. Kot ciągle mi towarzyszy. Zwłaszcza jak jem czy śpię. Gdy wybudzam się z nocnych koszmarów Jaskier przychodzi do mnie, a jego mruczenie powoli uspokaja moje zmysły.

Codziennie siedzę na szarej, starej jak świat kanapie i patrzę w przestrzeń. W pustą przestrzeń, w której nic się nie dzieje. Moje oczy są wpatrzone tylko w jeden punkt. Okno. Za nim widzę zupełnie inny świat, pusty, bez uczuć. Przeszywa się przez nie tylko zimno i chłód, a płatki białego śniegu opadają delikatnie na gałęzie drzew czy na chodnik.  I tak jest dzień za dniem, noc za nocą, miesiąc za miesiącem.

Jesteście ciekawi pewnie co się stało ze strojem Kosogłosa i jego bronią? Odpowiem wam krótko. Strój zaprojektowany przez Cinę został schowany głęboko w mojej szafie tak, aby nigdy nie zobaczył dziennego światła. A łuk… Łuk to tylko bajka, dziecinna zabawa, która przydarza się tylko dorosłym ludziom.

# Witam! Gdy pisałam ten prolog nie wiedziałam jaką nadać mu formę: smutną, wściekła czy radosną. Jak widać skupiłam się wyłącznie na tym co czuje obecnie Katniss i przestawiłam wydarzenia, które mają miejsce nie dawno po wojnie. Jesteście pewnie bardzo zdziwieni, że uśmierciłam Peetę. Niestety to była część mojego planu, aby zacząć pisać tą historię. Tak, wiem, że Peeta przeżył, ale podrasowałam nie co zarys historii Collins. Co będzie dalej dowiecie się w następnej notce. Do zobaczenia kochani! I niech los wam sprzyja! J

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz